Dla osób, które lubią po prostu kupić tani bilet, wylądować i dopiero na miejscu zdecydować, na co jest ochota, Alicante to idealne lotnisko startowe. Na małej przestrzeni łączy miejską promenadę z palmami, zamki na klifach, białe miasteczka w górach i plaże, na których w lutym można siedzieć w bluzie i pić kawę na słońcu. Ten przewodnik jest właśnie dla takich spontanicznych odkrywców: zgrubny plan w kieszeni, reszta – wypadnie po drodze. Poniżej znajdziesz konkretny przegląd: co zwiedzić w okolicy Alicante w kilka dni, gdzie uciec z miasta, gdzie zjeść coś lokalnego i jak ogarnąć transport, żeby nie utknąć na samej plaży miejskiej.
Legenda (kliknij aby pokazać/ukryć):
Jak rozplanować krótki wypad do Alicante
W okolicach Alicante da się spędzić dzień, tydzień, a nawet miesiąc, ale na krótki wypad najbardziej realistyczne są trzy scenariusze:
- Weekend (2–3 dni) – zwiedzanie miasta + jeden szybki wypad (np. Isla de Tabarca albo Castillo de Guadalest).
- 4–5 dni – Alicante + jeden dzień plażowania na Costa Blanca + jeden dzień w górach lub białych miasteczkach.
- 7 dni – baza w Alicante lub Benidormie, kilka krótkich wycieczek: góry, wyspy, białe miasteczka, może jeden trekking.
Lotnisko Alicante-Elche leży około 10 km od centrum miasta. Autobus C6 dojeżdża do śródmieścia w ok. 20–25 minut, bilet kosztuje około 3,85 €. Na krótkim wypadzie wynajęcie auta ułatwia wyskoki w góry (zwłaszcza jeśli chce się odwiedzić więcej niż jedno miasteczko dziennie), ale nie jest obowiązkowe – linie autobusowe między głównymi miejscowościami działają całkiem sprawnie.
Jeśli plan jest totalnie spontaniczny, sensownie jest zarezerwować tylko pierwszą noc w Alicante blisko portu lub dworca. Resztę noclegów można dograć już na miejscu, kiedy okaże się, czy bardziej ciągnie na plaże w stronę San Juan, czy w skały w stronę Guadalest.
Alicante – miasto na dzień, a nawet dwa
Kto myśli, że Alicante to tylko lotnisko i plaża, zwykle nie wychodził poza deptak. Miasto jest kompaktowe, da się je ogarnąć pieszo, a przy tym ma wystarczająco dużo zakamarków, żeby się nie znudzić przez 2–3 dni.
Castillo de Santa Bárbara to klasyk, ale warto podejść do niego strategicznie. Najlepszy moment to wczesny poranek lub późne popołudnie – słońce nie pali jeszcze jak szalone, na murach jest ciszej, a miasto pod zamkiem mieni się innymi kolorami. Wejście pieszo z okolic plaży Postiguet zajmuje około 20–30 minut i jest lekkim cardio, ale widok na zatokę i dachy miasta wynagradza każde schodki. Jest też winda od strony plaży (płatna, około 2,70 €), dla tych, którzy chcą więcej zwiedzać niż się wspinać.
Na dole dobrze zejść przez stare miasto El Barrio. W wąskich uliczkach między białymi domami z kolorowymi doniczkami można zapomnieć, że jakieś 300 metrów dalej ciągnie się ruchliwa arteria. Nocą ta dzielnica zamienia się w sieć barów tapas – od bardzo lokalnych, z krzywymi stołkami i serwetkami na podłodze, po bardziej „wypolerowane” miejsca pod turystów.
W ciągu dnia przyjemnie prowadzi w stronę portu promenada Explanada de España – falujący chodnik z ponad 6 milionów płytek w kolorach czerwieni, czerni i kości słoniowej. Latem słychać tu głównie muzykę ulicznych grajków i rozmowy mieszające się w kilka języków, zimą – skrzypienie palm na wietrze i stuk kół walizek. To dobry punkt orientacyjny – od promenady wszędzie jest blisko.
Plaża miejska Playa del Postiguet jest wystarczająco szeroka, żeby znaleźć miejsce nawet w sezonie, choć bywa głośno i imprezowo. Jeśli plan jest miejski, a nie „all inclusive”, ta plaża w zupełności wystarczy na poranną kąpiel albo wieczorny spacer po mokrym piasku.
Zachód słońca warto złapać na murach Santa Bárbara albo na końcu falochronu przy marinie. W obu miejscach wieczorem ludzie siadają z piwem lub lodami i po prostu patrzą, jak słońce znika za wzgórzami w stronę San Vicente del Raspeig.
Wyspy i morze: Isla de Tabarca i plaże wokół Alicante
Jeśli wypad ma choć jedną wolną „dziurę” całodniową, zdecydowanie warto rozważyć wyjazd na Isla de Tabarca. To mała wyspa około 22 km na południe od Alicante, z łodzią odpływającą głównie z Santa Pola (dojazd autobusem około 40 minut z Alicante). Sama przeprawa trwa mniej więcej 20–30 minut, w zależności od łodzi.
Na Tabarce jest zupełnie inny rytm – wapienne skały, niskie domy, suszące się sieci rybackie. Woda bywa tu tak przejrzysta, że nawet bez maski widać ławice ryb. Warto zabrać buty do wody, bo wiele miejsc do kąpieli to skały, nie piasek. Restauracje na wyspie specjalizują się w rybnych daniach i lokalnej potrawie caldero tabarquino – rybiej zupie z ryżem. Ceny są wyższe niż na lądzie, sensownie jest więc przynajmniej wodę i małą przekąskę przywieźć ze sobą.
Jeśli celem jest typowe plażowanie, a nie wyspiarskie klimaty, w zasięgu tramwaju i autobusu z Alicante są m.in.:
- Playa de San Juan – około 8 km na północ; szeroka, zadbana, idealna do porannych biegów i długich spacerów brzegiem morza. Dojazd tramwajem TRAM L3 lub L4 w około 20–25 minut.
- El Campello – około 13 km na północ; mniejsze miasteczko z przyjemnym pasażem nadmorskim, dobrą bazą na obiad z widokiem na wodę.
- Urbanova – około 5–6 km na południe; dłuższa, spokojniejsza plaża, mniej miejskiego zgiełku niż w Postiguet.
Latem w okolicach San Juan i El Campello warto pojawiać się na plaży wcześnie rano lub bliżej zachodu. W środku dnia piasek potrafi się nagrzać tak, że przejście kilku metrów boso to sport ekstremalny.
Białe miasteczka i góry: Guadalest, Altea, Villajoyosa
Region wokół Alicante to nie tylko wybrzeże. W niewielkiej odległości od morza zaczynają się góry, a w nich – miasteczka zawieszone na skałach, które wyglądają trochę jak scenografia filmowa, dopóki się nie usiądzie na kawie w lokalnym barze.
Castell de Guadalest leży około 65 km na północ od Alicante (ok. 1–1,5 godziny jazdy autem lub autobusem, zwykle przesiadka w Benidormie). Miasteczko przyklejone do skały z widokiem na turkusowy zbiornik wodny budzi wrażenie, że ktoś kiedyś wybrał tę skałę z premedytacją – widok z góry jest naprawdę „filmowy”, ale nie w tym przesadnie cukierkowym sensie. W sezonie potrafi być tłoczno; dobrym rozwiązaniem jest przyjazd rano i zjazd w dół po południu, kiedy zaczynają się wycieczki autokarowe.
Altea, około 55 km na północ od Alicante (pociąg/linie TRAM z przesiadką w Benidormie zajmują 1,5–2 godziny, autem około 45–60 minut), to trochę spokojniejsza wersja białego miasteczka z pocztówki. Stare miasto wspina się po zboczu do kościoła z niebieskimi kopułami, a po drodze trafia się na małe galerie, pracownie ceramiczne i tarasy widokowe. Plaża jest tu kamienista, ale woda czysta, a wieczorem brzegi morza rozbrzmiewają muzyką z małych barów i restauracji.
Villajoyosa (La Vila Joiosa), około 35 km od Alicante, słynie z kolorowych domów przy nabrzeżu i czekolady. Cała linia frontu morskiego mieni się pastelami – żółcie, błękity, czerwienie. Nad miasteczkiem unosi się lekki zapach kakao, bo to tu ma siedzibę marka Valor, a odwiedzenie Museo del Chocolate Valor bywa miłym przerywnikiem od plażowania.
Trasa Alicante – Villajoyosa – Altea – Guadalest to idealny plan jednodniowy lub dwudniowy przy wynajętym aucie. Bez samochodu da się to zrobić komunikacją publiczną, ale lepiej rozbić na osobne dni, bo przesiadki w Benidormie i rozkłady potrafią być kapryśne.
Benidorm – wieżowce, zatoczki i baza wypadowa
Benidorm ma opinię hiszpańskiej „stolicy emerytów” i brytyjskiej mekki all inclusive, ale to nie cała prawda. Faktycznie, pierwsze wrażenie to ściana wieżowców przy plaży i poczucie, że ktoś przeniósł kawałek Dubaju do Hiszpanii. Jeśli jednak zejść z głównej promenady, nagle okazuje się, że okolica ma kilka ukrytych atutów.
Po pierwsze – dwie główne plaże, Playa de Levante i Playa de Poniente, są szerokie, dobrze utrzymane i mają przyjemne, miękkie wejście do morza. Po drugie – w okolicy jest sporo małych zatoczek (np. Cala del Tio Ximo, Cala Almadrava), w których woda jest spokojniejsza i bardziej przejrzysta, świetna do snorkellingu.
Benidorm jest też jednym z lepszych punktów przesiadkowych, jeśli plan zakłada dużo krótkich skoków po regionie: łatwo stąd dojechać do Altei, Guadalest, Calpe, a nawet dalej na północ w stronę Denii. Pociągi i tramwaje TRAM Metropolitano de Alicante jeżdżą często, a baza noclegowa jest ogromna, od tanich apartamentów po hotele z widokiem na morze z 30. piętra.
Jeśli celem jest „trochę z wszystkiego”: plaża, bary, wycieczki po regionie, a budżet nie jest z gumy – Benidorm jako baza noclegowa bywa sensowniejszy cenowo niż samo Alicante, zwłaszcza w wysokim sezonie.
Lokalne smaki: co zjeść w Alicante i okolicy
Kuchnia regionu Walencji, do której należy prowincja Alicante, mocno kręci się wokół ryżu i morza. To tutaj trzeba szukać najuczciwszych wersji dań, które w innych częściach Hiszpanii bywają tylko „pod turystę”.
Warto wypatrywać w kartach dań takich pozycji jak:
- Paella alicantina – lokalna odmiana paelli; często z mięsem i owocami morza, ale z charakterystycznym, ciemniejszym odcieniem dzięki użyciu bulionu i przypraw. Dobra paella nie jest „mokrym risotto” – ryż ma być sypki, a spód delikatnie przypieczony (socarrat).
- Arroz a banda – ryż gotowany w bardzo esencjonalnym rybnym bulionie, podawany zwykle osobno od ryby. Niby proste danie, ale aromat potrafi zostać w pamięci na długo.
- Fideuà – kuzynka paelli, tyle że z krótkim makaronem zamiast ryżu.
- Caldero – szczególnie na Isla de Tabarca, rybny kociołek z ryżem.
- Turrón de Jijona i turrón de Alicante – lokalne nugaty z migdałów; miękki i kremowy (Jijona) oraz twardy, z grubymi kawałkami orzechów (Alicante). Najwięcej w okolicy świąt, ale w mniejszych sklepikach i muzeach migdałów znajdzie się je cały rok.
Standardowy zestaw dnia (menú del día) w mniej turystycznych uliczkach Alicante czy w miasteczkach wokół to koszt około 12–15 €. Zwykle obejmuje przystawkę, danie główne, deser lub kawę i napój. Tylko w najbardziej turystycznych miejscach (fronty plażowe w Benidormie, Altei) ceny potrafią podskoczyć do 18–20 €.
Jeśli w karcie widnieje paella „na jedną osobę” serwowana o dowolnej godzinie – zwykle jest to wersja mrożona lub odgrzewana. Tradycyjnie paella przygotowywana jest dla minimum dwóch osób i serwowana o określonych porach, najczęściej w porze lunchu.
Tradycje, święta i lokalna atmosfera
Region Alicante żyje świętami tak intensywnie, że jeśli wypad przypadnie na „złą”, a właściwie bardzo dobrą datę, program sam się ułoży wokół lokalnych fiest. Najbardziej rozpoznawalne to:
Hogueras de San Juan (Ogniska św. Jana) – kulminacja obchodów w Alicante przypada w okolicach 24 czerwca. W mieście pojawiają się ogromne, kolorowe figury (podobne do tych z Walencji), które na koniec są spektakularnie palone. Jest hałas, petardy, muzyka i bardzo niewiele snu. Dla miłośników mocnych wrażeń – raj; dla osób szukających spokoju – raczej termin do ominięcia.
Moros y Cristianos (Maurowie i Chrześcijanie) – parady i inscenizacje nawiązujące do rekonkwisty. Odbywają się w różnych miastach regionu w różnych terminach (m.in. w Villajoyosa, Alcoi, Elda). Ulice zapełniają się tłumami w strojach zbrojnych, z orkiestrami dętymi i pokazami „zdobywania” miasta. To nie jest kameralne wydarzenie – raczej głośne, barwne widowisko wciągające całą lokalną społeczność.
W czasie fiest nocleg w centrum Alicante lub innych większych miast często wiąże się z hałasem do późnej nocy. Jeśli celem jest odpoczynek, lepiej wybierać wtedy dzielnice oddalone od głównych placów albo bazy w mniejszych miasteczkach wzdłuż wybrzeża.
Praktycznie: transport, koszty, najlepszy czas na wyjazd
Jak się poruszać
Pieszo – samo Alicante jest idealne do zwiedzania na nogach: od portu do zamku, starego miasta i plaży wszystko jest w zasięgu 15–25 minut spaceru.
Komunikacja miejska i regionalna:
- Autobusy miejskie w Alicante kosztują około 1,50–1,70 € za przejazd.
- Tramwaje TRAM w stronę San Juan, El Campello, Benidormu, Altei – wygodne, z sensowną częstotliwością. Bilet zależy od strefy, standardowo 1,80–4 €.
- Między miastami (np. Alicante – Benidorm – Villajoyosa) kursują też autobusy, często minimalnie szybsze niż tramwaj.
Samochód – wynajem zaczyna się zwykle od około 25–35 € za dzień poza sezonem, w lecie więcej. Auto przydaje się szczególnie, jeśli celem są góry (Guadalest, Fonts de l’Algar, mniejsze wioski) lub jeśli chce się jednego dnia odwiedzić kilka miejsc rozrzuconych po regionie.
Kiedy jechać
Kwiecień–czerwiec i wrzesień–październik to najprzyjemniejsze miesiące na łączenie zwiedzania z plażowaniem. Temperatury w dzień oscylują wokół 22–28°C, woda jest przyjemna, a tłumy jeszcze (lub już) nie takie jak w sierpniu.
Lipiec–sierpień oznaczają upał (często powyżej 30–35°C) i więcej turystów. Wtedy najlepiej planować intensywne zwiedzanie wcześnie rano lub po 18:00, a środek dnia spędzać na plaży lub w cieniu.
Zima (grudzień–luty) bywa zaskakująco przyjazna – w dzień często 15–20°C, wieczorami chłodniej. Do morskich kąpieli trzeba mieć zacięcie, ale to świetny czas na spacery po górach, zwiedzanie zamków i korzystanie z pustych plaż „na spacer, a nie na ręcznik”.
Koszty na krótkim wypadzie
Przy krótkim, 3–4-dniowym wyjeździe do Alicante (bez szaleństw, ale też bez zaciskania pasa) warto liczyć mniej więcej:
- nocleg w średniej klasy apartamencie lub hostelu w dwuosobowym pokoju: od 50–90 € za noc poza sezonem, 80–150 € w sezonie letnim w mieście lub przy plaży,
- posiłek w przeciętnej restauracji: 12–20 € za osobę (menú del día taniej, kolacje zwykle drożej),
- kawa w kawiarni: około 1,50–2,20 €, piwo: 2,50–4 €,
- tramwaj/autobus między miastami w jedną stronę: 3–7 €,
- statek na Tabarcę (w obie strony): mniej więcej 18–25 € w zależności od portu i sezonu.
Na krótki wypad sensownie jest założyć budżet około 70–110 € dziennie na osobę przy dwóch osobach podróżujących razem (bez biletu lotniczego i dużych ekstrawagancji), z czego spora część pójdzie na jedzenie i transport między miasteczkami.
Pomysły na gotowe mini-trasy z Alicante
Dla osób, które lubią mieć zarys, a resztę dopisze spontaniczność, kilka przykładowych układów wyjazdu:
2–3 dni:
- Dzień 1: Alicante – zamek Santa Bárbara, El Barrio, promenada, wieczór na plaży Postiguet.
- Dzień 2: plaża San Juan lub El Campello + wieczorny spacer po porcie i marinie.
- Dzień 3 (jeśli jest): Isla de Tabarca albo szybki wypad do Villajoyosa (kolorowe domy + plaża).
4–5 dni:
- Dni 1–2: Alicante (miasto i okolice plażowe).
- Dzień 3: Villajoyosa + Benidorm (zatoczki + zachód słońca na promenadzie).
- Dzień 4: Altea (białe miasteczko, kamienista plaża, galerie).
- Dzień 5: Guadalest + ewentualnie Fonts de l’Algar (jeśli jest auto i chęć na chłodną wodę w naturalnych basenach).
7 dni: można rozbić pobyt na dwie bazy – np. 3–4 noce w Alicante i 3–4 noce w Benidormie lub Altei, łącząc plaże, góry i miasteczka. To już czas, żeby poza standardowymi punktami wcisnąć mniej oczywiste przystanki, jak np. Elche (Elx) z palmowym gajem Palmeral de Elche czy okolice Denii z parkami naturalnymi.
Region Alicante dobrze „nosi się” w trybie spontanicznym: łatwo tu coś dorzucić lub odpuścić, jeśli akurat tego dnia bardziej kusi dłuższe śniadanie na balkonie niż ganianie po kolejnych punktach programu. Właśnie dlatego to tak wdzięczne miejsce na krótki, intensywny wypad – z marginesem na przypadkowe odkrycia między jednym a drugim kursem tramwaju.
