Ciekawostki o Islandii

Islandia – wyspa odległa, a przez to jeszcze bardziej rozpalająca wyobrażenia turystów z całego świata. Tamtejsze krajobrazy, wierzenia i zwyczaje rzeczywiście są w jakimś stopniu egzotyczne. Jeśli i ciebie zaintrygowała myśl o podróży na Islandię, koniecznie zapoznaj się z poniższymi ciekawostkami na temat “krainy lodu i ognia”. 

Islandia to państwo znajdujące się na wyspie, która zajmuje zaledwie 1/3 powierzchni Polski. Ktoś mógłby powiedzieć, że to wcale nie tak mało, przecież są o wiele mniejsze kraje. Warto wziąć jednak pod uwagę, że większość Islandii to góry, lodowce i wulkany, a więc dzika natura. 

Gdy wysiada się z samolotu, ma się wrażenie, że Islandia to inna planeta. Szaro-bury skalisty krajobraz, zero drzew, mgła, silny porywisty wiatr… a wrażenie to tylko rośnie z każdym kolejnym krokiem w głąb kraju. Prawdziwy zachwyt to zorza polarna. Osobliwości wyspy nie ograniczają się jednak jedynie do świata przyrody. Historia i życie codzienne na Islandii to również zapierające dech w piersiach opowieści i ciekawostki. 

Groźne wulkany

Islandia to inaczej ziemia lodu i ognia. Nazywana jest tak z powodu występujących tam lodowców i wulkanów, w dużej ilości nadal czynnych. 

8 czerwca 1783 roku miała miejsce największa klęska żywiołowa, która spotkała Islandię. Tego dnia na południu wyspy powstała olbrzymia, ponad 27-kilometrowa szczelina wulkaniczna, która przecięła na pół górę Laki. Ze otworu wypłynęła lawa, a z innych kilkudziesięciu otworów zaczął wydobywać się gęsty, czarny dym oraz olbrzymie ilości gazów wulkanicznych. Wśród nich był m. in. trujący fluor, który skaził roślinność, a to z kolei sprawiło, że większość zwierząt pasących się w otwartym terenie padła w ciągu kilku tygodni. Od zatrucia fluorem, a także częściowo z głodu, zmarło niemal 10 000 osób – czyli ówcześnie 1/4 ludności Islandii!

Podgrzewane chodniki

Islandczycy opracowali system korzystania z podziemnych wód termalnych znajdujących się na całym terenie wyspy. Dzięki energii geotermalnej, mieszkańcy Islandii mają stały dostęp do ogrzewania, co przekłada się na bardzo niską emisję CO2. Powietrze na Islandii, również ze względu na otoczenie oceanów, jest niezwykle czyste. 

Czy wiedziałeś, że Islandia to jedyny kraj, gdzie można spotkać podgrzewane chodniki? To właśnie dzięki korzystaniu z energii geotermalnej, Islandczycy nie mają problemu z zimowym odśnieżaniem.

Sfermentowany rekin na stole

O tym, że Islandczycy uwielbiają wszelkiego rodzaju ryby, wie zapewne większość osób. Czy ktoś słyszał jednak o “hakarl”? Jest to bowiem sfermentowane mięso rekina polarnego, które zjada się po tym, jak spędzi ono 2-3 miesiące zakopane w ziemi. Nie jest to oczywiście potrawa częsta, a spożywana jedynie z okazji Thorrablot, czyli specyficznego dla Islandii święta środka zimy, obchodzonego na przełomie stycznia i lutego. Wywodzi się jeszcze z czasów Wikingów, kiedy to było okazją do czczenia Thorriego, boga pogody. Dziś jest okazją przede wszystkim do hucznego ucztowania i zabawy. Podczas Thorrablot wypija się się również ogromne ilości brennevin – specyficznie islandzkiego trunku wyrabianego z ziemniaków i aromatyzowanego kminkiem. Często określa się go jako „czarna śmierć”, zapewne przez wzgląd na czarną etykietę na butelce oraz spustoszenie, które sieje w organizmie. To niemal 40-procentowy napój alkoholowy!

Najtrudniejszy język w Europie

Język islandzki określany jest jako najczystszy język w Europie. Co to znaczy? Otóż, poprzez oddalenie wyspy od innych krajów, język islandzki zachował niemal niezmienny charakter od czasów średniowiecza. W islandzkim nie znajdziemy zbyt wielu zapożyczeń z obcych języków, z czego mieszkańcy wyspy są bardzo dumni. Niestety jest to tym samym bardzo trudny język do nauki, a sami lingwiści mają problem z tłumaczeniem niektórych zwrotów. Przykładowo, telefon to simi („długa nić”), a fax – brefasimi („telefoniczny list”). I ponoć tego typu zamienniki są dość powszechnie stosowane przez Islandczyków, choć wiele razy się nie udaje. 

Wiara w elfy

Najbardziej niezwykłą ciekawostkę warto zostawić na koniec. Podobnie jak z uwielbieniem przez Islandczyków rybami, wiele osób słyszało, że część z nich wierzy w elfy. Brzmi to nieco absurdalnie i nierealnie,  więc jak z tą wiarą w mityczne istoty jest w rzeczywistości? 

W 1998 r. przeprowadzono ankietę, w której zapytano Islandczyków m.in. o elfy. Okazało się, że prawie połowa mieszkańców kraju deklaruje wiarę w te fantastyczne stworzenia! Warto jednak wytłumaczyć jak wyglądała ankieta. W formularzu można było udzielić tylko odpowiedzi „tak” bądź „nie”. Tymczasem, gdyby dać Islandczykom większe pole manewru, odpowiedzieliby zapewne „to zależy…” albo „nie potwierdzam ani nie zaprzeczam”. Większość mieszkańców wyspy traktuje temat wiary w elfy w uśmiechem. Szanują oni jednak tradycje i mityczne wierzenia Islandii, dlatego nie zanegują oni jednoznacznie istnienia elfów czy gnomów i będą zachowywać ostrożność, odwiedzając miejsca, które miałyby rzekomo być ich terytoriami. W grę wchodzi oczywiście duża miłość do natury.